środa, 28 września 2016

My Anime List #1

Tak jak obiecałam w poprzednim wpisie pojawi się dzisiaj My Anime List. Nie będzie ona w kolejności od ulubionych, a od tych, które oglądałam na początku, aż do teraz.

W takim razie... ZAPRASZAM!!!


1. Shaman King



2. Ouran High School Host Club



3. Sword Art Online



4. Kaichou wa maid sama



5. Akatsuki no Yona



6. Ookagami shoujo to kuro ouji



7. Uta no prince sama



8. Brothers Conflikt



9. Diabolik Lover



10. Love Stage



11. Kamisama Hajimashita




12. Kami gami no asobi



13. Inu x boku ss



14. Arcana Famiglia



15. Sukitte ii na yo




Stwierdzam, że tyle powinno wystarczyć. Na pewno w przyszłym tygodniu pojawi się druga część, bo to nie wszystko :)

niedziela, 25 września 2016

Japoński

Normalni uczniowie z mojej szkoły uczą się angielskiego, niemieckiego albo hiszpańskiego. Uczę się tych dwóch pierwszych języków, ale postanowiłam sobie wybrać jeszcze jeden dodatkowy. Jeśli jutro zdam test wstępny to będę się uczyć japońskiego. Tak, japońskiego.

Kiedy moi znajomi się o tym dowiedzieli to zaczęli się ze mnie śmiać, ale ja się tym nie przejęłam. Już od jakiegoś czasu interesuję się Japonią i jej kulturą, więc chciałam się nauczyć tego języka. Naprawdę mi na tym zależy.

Aktualnie muszę się nauczyć czterdziestu sześciu znaków z alfabetu hiragany. Umiem już prawie wszystkie, więc musze się sprężyć, bo egzamin już jutro, a ja mam przecież jeszcze normalne lekcje w szkole.


Mam nadzieję, że zdam ten test i będę mogła kontynuować naukę tego języka :)


Tak, moje zainteresowanie kulturą japońską zaczęło się od tego, że postanowiłam obejrzeć anime.

Nie pamiętam wszystkich jakie oglądałam, ale napiszę te niektóre:


1. Shaman King



2. Ouran High School Host Club



3. Sword Art. Online



4. Kaichou wa maid sama



5. Akatsuki no Yona






To są tylko pierwsze lepsze jakie wypisałam, ale stwierdzam, że następny wpis to będzie lista wszystkich anime jakie obejrzałam.

środa, 21 września 2016

Nic nie zrobiłam...

Mam strasznie dużo zadane na jutro, a tak naprawdę nic z tego nie zrobiłam. Dlaczego?? Sama nie wiem. Próbowałam, ale mi nie wyszło. Usiadłam przy biurku i wyjęłam wszystkie potrzebne  podręczniki z zeszyty. Przez godzinę czytałam jedno zadanie z matematyki i nadal go nie zrozumiał, co jest dziwne, bo na lekcji rozwiązywałam podobne przykłady bez problemu. To samo było z biologią i chemią, tylko z tą różnicą, że z tych przedmiotów jestem beznadziejna. Już nie wspomnę o polskim. Trzy razy przeczytałam tekst zajmujący dwie strony A4 i jedyne co z niego zapamiętałam to to, że był to esej odnośnie mitu o Syzyfie. I na tym się moja wiedza kończy...

Na prawdę tego nie rozumiem. Boję się, że nawet rano nie uda mi się zrobić tych zadań...

Nie za bardzo wiem, co to zdjęcie mado tego, co napisałam, ale i tak je wstawiam, bo mi się podoba.

Bilety!!!

Nie mogę w to uwierzyć! Bilety właśnie do mnie dotarły! Po prostu nie mogę w to uwierzyć!


Chociaż mam te bilety przed sobą to nadal nie mogę uwierzyć, że to się dzieje na prawdę. To zadziwiające jak trudno nam uwierzyć w spełniające się marzenia. Bo właśnie to się u mnie dzieje. Spełnia się jedno z moich marzeń, a mi trudno w to uwierzyć.

Zastanawiam się czy z innymi marzeniami czułabym się tak samo, czy to tylko takie jednorazowe uczucie towarzyszące mi przed koncertem. Bo jak wy byście się czuli, gdyby coś co miałby spełnić wasze marzenie leżało przed wami?? Pewnie tak samo jak ja. Ale co mi się dziwić! Nie dosyć, że to będzie mój pierwszy koncert, to jeszcze zobaczę na żywo Bradley'a Smipson'a, Connor'a Ball'a, James'a McVey'a i Tristan'a Evans'a!!! To mi się po prostu nie mieści w głowie.

Jestem ciekawa czy spełnienie tego marzenia będzie wyglądać tak, jak to sobie wyobraziłam...

poniedziałek, 19 września 2016

Błędy...

Miałeś kiedyś tak, że bardzo czegoś chciałeś, ale zabrakło ci odwagi, żeby to zrobić?? Bardzo chciałeś coś komuś powiedzieć, ale się bałeś?? Nie jesteś jedyny. Wiele osób na świecie ma dokładnie ten sam problem.

Ja również się do nich zaliczam. Boję się powiedzieć co do kogoś czuję, bo nie wiem czy on odwzajemnia moje uczucia. Nie chcę go stracić. Nawet jeżeli miałby tylko pozostać tylko moim przyjacielem. Czy robię słusznie?? Pewnie nie. Może gdybym mu powiedziała o tym co czuję, okazałoby się, że on to odwzajemnia. Ale mi brak odwagi. A przecież kto nie próbuje ten nic nie zyskuję.

Boję się zaryzykować. Boję się zrobić coś nowego, bo to może zmienić moje życie. Na lepsze?? Na gorsze?? Raczej nigdy się tego nie dowiem, bo najzwyczajniej brak mi odwagi, żeby spróbować.

Boję się zmian. Co jeśli jeden mały gest może zapoczątkować coś wielkiego?? Co jeśli nie spodoba mi się rezultat?? Co jeśli będę jeszcze mniej akceptowana niż jestem teraz?? Nie znam odpowiedzi na te wszystkie pytania, ale wiem jedno.

Jeśli nie spróbuję, nigdy się nie dowiem. Na tym właśnie polega życie. Na próbowaniu nowych nieznanych rzeczy. Na tym, żeby być sobą. Żeby odnaleźć siebie pośród wszystkich innych. Żeby nie dać się pochłonąć przez świat, który chce, żebyśmy wszyscy byli tacy sami. Bo co nam przyjdzie z tego, że się do kogoś upodobnimy?? Nic. I tak będziemy tylko nic nie wartą kopią, a przecież zdecydowanie lepiej jest być oryginalnym oryginałem. Lepiej być czymś, albo raczej kimś unikatowym, bo to właśnie nas wyróżnia spośród wszystkich.

Jam myślisz?? Mam rację?? Czy może ty wolisz zrobić wszystko, żeby wpasować się w otoczenie, które zabija twoją indywidualność?? W otoczenie, które pełne jest kopii??

Przyznam się szczerze, że ja przez bardzo długi okres czasu chciałam się zawsze wpasowywać, nie wyróżniać się z tłumu. Nie lubiłam i nadal nie lubię zwracać na siebie uwagi innych. Jednak dałam sobie jedno bardzo ważne postanowienie: BYĆ SOBĄ. Bo to jest najtrudniejsze, bycie sobą w świecie, który chce, abyśmy byli jak cała reszta.

Mam nadzieję, że uda mi się dotrwać z tym postanowieniem jak najdłużej. A ty jak sądzisz?? Jesteś kopią czy oryginałem?? Niestety nie możesz być oryginalną kopią, bo coś takiego nie istnieje, a nawet jeśli to nadal jest to kopia. Więc??

To ty decydujesz kim jesteś. Nikt nie ma prawa zrobić tego za ciebie. Jeśli wyróżniasz się z tłumu, bo masz na przykład kolorowe włosy, dużo kolczyków lub po prostu specyficznie się ubierasz to to nie jest wcale wada. Powinieneś ignorować tych, którzy się z ciebie wyśmiewają. Dlaczego?? Bo ty jesteś sobą. Jesteś oryginalny, a oni to najzwyklejsze kpie, które nie potrafią zaakceptować czegoś ani kogoś innego niż oni sami.

Najważniejsze jest wyrażanie siebie. Nie ważne w jaki sposób. Ważne, że sprawia ci to przyjemność.

Równie ważne jest również akceptowanie samego siebie. Mało osób to potrafi, ale to bardzo ważna i przydatna cecha. Jeśli sam siebie nie zaakceptujesz, nie oczekuj tego od innych. To ty musisz zrobić pierwszy krok, a jeśli ci się nie powiedzie i upadniesz, nie załamuj się. Po prostu wstań i spróbuj ponownie, albo inaczej. A jeśli nie możesz wstać to poleż i zastanów się co zrobiłeś źle, żeby nie popełnić już więcej tego samego błędu. Trzeba uczyć się na własnych błędach. Bo życie to najlepszy nauczyciel. Najbardziej surowy, ale najlepszy...

To by było na tyle, jeśli chodzi o ten post...

niedziela, 18 września 2016

12 dni przed

Właśnie kupiłam bilety na The Vamps!!! 12 dni przed koncertem!!! Teraz muszę już tylko czekać aż je przyślą!

Jestem tak strasznie szczęśliwa. Wreszcie zobaczę chłopaków na żywo! Brad'a! James'a! Connor'a! Tristan'a! Tak strasznie się cieszę! Wiem, że się powtarzam, ale nic na to nie poradzę. Wybaczcie, ale za bardzo się cieszę z tego powodu, żeby szukać innych słów. Jestem radosna. Podekscytowana. I nadal nie wierzę, że to prawda. To będzie mój pierwszy koncert. Nie tylko ich, ale ogólnie to będzie mój pierwszy koncert. Jeszcze nigdy nie byłam na takim prawdziwym koncercie. Właśnie dlatego jestem taka podekscytowana tym faktem :)

Nadal nie mogę w to uwierzyć...

I znowu się powtarzam :)

Jak tylko dostanę przesyłkę z biletami to pewnie wstawię tutaj ich zdjęcie, a na razie macie to:

Sowa...

wtorek, 13 września 2016

JOKER

WŁAŚNIE ZOSTAŁAM POZDROWIONA PRZEZ JOKERA PODCZAS AUDYCJI NA ŻYWO!!!! RADIO YOUNG STARS!!!!
LINK:
http://radioyoungstars.pl/


WIEM, ŻE JUŻ BYŁO, ALE NAJBARDZIEJ PASUJE TO TEJ INFORMACJI!!!!!

niedziela, 11 września 2016

Zmieniła Historię: Prolog

Tu macie prolog mojego starego fanfiction o Harry'm Potter'ze, które postanowiłam kontynuować.
W takim razie zapraszam do czytania.



Czerwony samochód jechał ulicami do przedmieściach Londynu. Za kierownicą siedział wysoki brązowooki brunet. Tuż obok niego, na miejscu pasażera, spoczywała dosyć drobna kobieta o blond włosach i niebieskich oczach. Obydwoje mieli po dwadzieścia lat i byli małżeństwem zaledwie od roku. Natomiast na tylnym siedzeniu, w foteliku leżała pięciomiesięczna dziewczynka. Była przeurocza. Miała ciemne blond włosy, a pod jej zamkniętymi powiekami, z długimi rzęsami znajdowały się piękne zielone oczy.
     Jechali tak przez kilka godzin. Jednak kiedy znaleźli się na totalnym pustkowiu mężczyzna zatrzymał samochód. Kobieta spojrzała na niego pytająco. Widząc jego znaczący wzrok wyjrzała przez przednią szybę pojazdu. Na samym środku drogi ujrzała kilka postaci, które były ubrane w czarne peleryny i szpiczaste czapki tego samego koloru. Byli odwróceni tyłem, więc kobieta nie widziała ich twarzy.
     Kierowca zatrąbił klaksonem, żeby tamci zeszli z drogi. Niestety nie przyniosło to oczekiwanych efektów.
- Zaraz przyjdę. – powiedział do kobiety
- Bądź ostrożny. – poprosiła, a on tylko skinął głową. Wyszedł z pojazdu i zatrzasnął za sobą drzwi i jakby na ten znak dziecko smacznie śpiące z tyłu obudziło się nagle, ale nie wydało z siebie żadnego dźwięku tylko swoimi małymi oczkami obserwowało następujące zdarzenia.
     Mężczyzna nadal stał przy samochodzie. Nie wiedział co ma zrobić. Trochę się bał, bo od tych ludzi emanowała jakaś dziwna energia, mroczna energia, która nie mogła oznaczać niczego dobrego.
- Przepraszam. Yyy… Czy nie mogli by się państwo trochę przesunąć? – zapytał, ale nie dostrzegł żadnej odpowiedzi, więc podszedł bliżej. Stwierdził, że oni go chyba nie zauważyli. Postanowił obejść ich dookoła, a gdy to zrobił kompletnie go zamurowało. Wszyscy prócz jednego mieli złote maski. Osoba nie zakrywająca twarzy była średniego wzrostu mężczyzną o długich blond włosach sięgających do ramion. W lekkim blasku reflektorów, które nie zostały wyłączone, można było dostrzec jego zimne szare oczy.
- Hym. Hym. – odchrząknął kierowca, który stał teraz zaledwie dwa metry od tej grupki.
     Blondwłosy mężczyzna odwrócił się w jego stronę. W jego oczach można było dostrzec obrzydzeie.
- Czy moglibyście się przesunąć? Chciałbym tędy przejechać. – powiedział już trochę zdenerwowany kierowca samochodu. Zamiast odpowiedzi usłyszał śmiech. Ale nie był to przyjazny odgłos. Ten śmiech był przepełniony ironią. Od jego dźwięku aż dreszcz przebiegał po karku.
   Postać z odkryta twarzą śmiejąc się wyjęła coś z kieszeni. Przypominało to zwykły patyk, ale mężczyzna, który tak pomyślał od razu zobaczył jak bardzo się mylił.
     Tajemniczy człowiek powiedział jakieś nie zrozumiałe słowa i zaraz z kawałka drewna, który znajdował się w jego dłoni wyleciało dziwne zielone światło i trafiło prosto w bruneta. Brązowooki upadł na ziemię, bez ruchu, z otwartymi oczami i z przerażeniem wymalowanym na twarzy.
     Kobieta siedząca w samochodzie krzyknęła przeraźliwie ze strachu, i to był jej największy błąd. Szarooki zwrócił się w jej stronę i znowu wyciągną prze siebie dziwny niebezpieczny patyk i coś powiedział. W jednej chwili samochód stanął w płomieniach. Mężczyzna kolejny raz cos powiedział i oślepiające zielone światło trafiło prosto w serce kobiety, która opadła bezwładnie na fotel z takim samym wyrazem twarzy jaki widniał na twarzy jej męża.
     Dwaj mężczyźni w pelerynach zaciągnęli martwe ciało kierowcy do samochodu, żeby jego śmierć wyglądała na wypadek. Żaden z napastników nie zauważył dziecka siedzącego na tyłach pojazdu.
     Nagle rozległy się dziwne trzaski. One były ogłuszające. A po chwili na drodze znajdował się już tylko płonący samochód, w którym ciągle znajdowała się mała dziewczynka. Tajemnicze postacie zniknęły.
     Dziecko nie wydawało z siebie żadnego dźwięku, do puki nie dotarł do niego ogień. Najpierw gorąco połaskotało jej prawą nóżkę. Zaczęła się trochę wiercić. Dopiero gdy ogień zaczął ją parzyć w kark, zaczęła płakać.
     Przez dym znajdujący się w zamkniętym pojeździe zaczęła się dusić. Powoli traciła świadomość, lecz nagle znowu usłyszała głośny trzask i w tym momencie drzwi od strony kierowcy otworzyły się. Ktoś wyją ciało zamordowanego mężczyzny z płomieni i po chwili pojawił się z drugiej strony samochodu, żeby wyciągnąć jego zmarłą żonę.
     Gdyby nie to, że dziewczynka wydała z siebie dosyć głośny krzyk bólu, spowodowany ogniem na karku i nodze, wybawiciel na pewno by jej nie zauważył.
     Pięciomiesięczna dziewczynka poczuła jak jakieś silne ręce wyciągają ją z rozpadającego się samochodu. Odetchnęła świeżym powietrzem i spojrzała na swego wybawcę. Był to wysoki mężczyzna o ciemnych kręconych włosach sięgających prawie do ramion. Miał lekki zarost tego samego koloru, a jego ciemne oczy błyszczały w blasku księżyca, ale one nie patrzyły w jej stronę. Cały czas spoglądały na płonący pojazd. Dziewczynka nagle zamknęła oczy i najzwyczajniej w świecie zasnęła.
     Ciemnooki mężczyzna położył ją na chwilę na drodze, żeby jeszcze na chwilę wrócić do samochodu. Zajrzał do środka i wyjął stamtąd wszystkie trochę nadpalone dokumenty. Przejrzał je i położył je obok martwych ciał małżonków i podniósł dziewczynkę. Po czym sięgnął do kieszeni i wyjął z niej patyk, który bardzo przypominał ten należący do szarookiego blondyna. Ten też powiedział jakieś nie do końca zrozumiałe słowa. W tym momencie ogień zniknął.
     Znowu rozległ się taki sam dźwięk, który towarzyszył pojawieniu się mężczyzny. Pojawiła się kolejna postać. Był to wysoki starzec o biało-siwych włosach z długą brodą tego samego odcieniu. Był ubrany w ciemno granatową szatę, a na nosie znajdowały się okulary-połówki. Podszedł do mężczyzny trzymającego dziecko.
- Kolejny atak Śmierciożerców na niewinnych mugoli. – powiedział wybawiciel.
- Po prostu znaleźli się w nieodpowiednim miejscu, o nie odpowiednim czasie. – powiedział starzec. – Wszyscy zginęli, prawda? – zapytał ze smutną miną.
- Nie. Dziecko przeżyło, ale niestety straciło obydwóch rodziców. – przerwał i westchnął smutno. – Biedny mały mugol.
- To nie jest mugol, Syriuszu. – powiedział starszy mężczyzna uśmiechając się lekko.
- Nie? Skoro nie jest mugolem, to w takim razie jest…
- Jednym z nas. Trzeba je zabrać do jego najbliższej rodziny. Jak się nazywali jej rodzice?
- Mike i Jane Shy-Lonely. Ja…  Znam…  Znałem ją. – zająkał się lekko. – To była mugolska kuzynka Lily.
- Ale do niej jej nie zaniesiemy ze względu na ich sytuacje. – zamyślił się. – Jak się nazywa? – dodał wskazując na śpiącą dziewczynkę.
- Z dokumentów wynika, że Lolarein. – odpowiedział Syriusz.
- Jak się nazywa matka Jane? Zaniesiemy do niej dziecko?
- Hmmm… - zastanowił się. – Chyba… Emma. Emma Good-Look.
- Dobrze. Zaraz ją zlokalizujemy. A teraz trzeba coś zrobić, żeby dziewczynka się obudziła. – powiedziawszy to wyciągnął z kieszeni swojej szaty czarny patyk z równymi wypukłościami. Swoją różdżkę. Machnął nią w stronę dziecka.
     Syriusz poczuł drobny ruch na swoich rękach. Dziewczynka poruszyła ręką i powoli otworzyła oczy. Wtedy to zobaczyli.
- Jej oczy! – ciemnowłosy prawie krzyknął. – Są takie podobne do…
- Wiem. – powiedział drugi mężczyzna i w tym momencie oczy dziewczynki zaszkliły się i zaczęła płakać. Nadal bolały ją oparzenia. Starzec podszedł do niej i przyłożył swój patyk do jej karku, na którym znajdowały się okropne czerwone bąble. Zaraz po zetknięciu drewna ze skórą na ich miejscu pojawiła się cienka wypukła jasna blizna, potem to samo stało się z jej raną na prawej nodze. Dziecko przestało płakać i zaczęło się swoimi szkarłatnymi, jeszcze trochę zaszklonymi, oczami uważnie przypatrywać mężczyznom. Syriusz przytulił ja do siebie i otarł jej policzki chusteczką, którą znalazł w kieszeni.
- Musicie już iść. – oznajmił starzec. – Ja się tutaj wszystkim zajmę. – zapewnił. Brunet kiwnął głową w odpowiedzi. – Napisz list do jej babci, w którym będzie, że jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. – powiedział. Syriusz zaszczycił go tylko skinieniem głowy. Ciemnooki z dziewczynką na rękach deportował się, czemu towarzyszył okropny trzask.
     Znaleźli się we wskazanym miejscu. Znajdowali się na Victoria Road numer siedem. Syriusz podszedł do drzwi i położył dziecko i prze chwilą napisany list na wycieraczkę. Już miał zapukać kiedy drzwi nagle się otworzyły. Stała w nich dziewiętnastoletnia brunetka o brązowych oczach.
- Syriusz! – krzyknęła na jego widok.
- Ciii! – uciszył ją. – Co ty tu robisz, Ally?
- Mieszkam. Mam leprze pytanie. Co ty tutaj robisz?
- Jak to mieszkasz?! Przecież pod tym adresem powinna mieszkać Emma Good-Look…
- Bo ona tu mieszka. To jest matka mojego narzeczonego. Ale nadal nie rozumiem co ty tu robisz.
- Spójrz w dół. – dziewczyna go posłuchała, a gdy zauważyła małe zawiniątko wydała z siebie bliżej nie określony dźwięk. Coś pomiędzy krzykiem a jękiem. – Jej rodzice zostali zamordowani przez Śmierciożerców, ale w liście jest napisane, że zginęli w wypadku samochodowym. – powiedział ze smutkiem.
- Jane… Mike… - jęknęła cicho Ally.
- Współczuje. Jest mi strasznie przykro. – powiedział to i położył na chwilę rękę na jej ramieniu, gdy ją zdjął schylił się i podniósł dziecko z listem.
- Dumbledore kazał mi ją tu przynieść, aby miała dobrą opiekę i wsparcie ze strony swojej rodziny. – dodał.
- Dlaczego Dumbledore miesza się w jej życie? W jej sprawy? Przecież ona jest mugolem… - przerwała widząc mężczyznę kręcącego głową w zaprzeczeniu. – Chyba, że… To niemożliwe, przecież jej rodzice nie byli…
- Oni nie byli, ale ona jest. – powiedział stanowczo Syriusz i przekazał dziewczynkę w ramiona młodej kobiety.
     Ally pożegnała się z mężczyzną i poczekała, aż się deportuje. Dopiero wtedy weszła do domu zamykając za sobą drzwi. Od tej chwili jej życie i życie Lolarein miało się kompletnie zmienić. Mała, nieśmiała i niepozorna dziewczynka miała zmienić całą historię. Nie była tego świadoma, ale od jej każdej decyzji zależało prawie wszystko. To właśnie ona zmieniła historie świata magicznego i tego pozbawionego jakiejkolwiek magii. Ona miała wszystko zmienić.



I co??

Szkoła...

Czy tylko ja odczuwam smutek?? Rok szkolny trwa dopiero tydzień, a ja już za kilka dni mam kartkówkę z geografii z mapy politycznej świata. ŚWIATA! Mam znać wszystkie państwa, ich stolice i gdzie się znajdują... Tego jest za dużo...

A jakby tego było mało to mam już zapowiedzianą lekturę na czwartek. Lubię mity, ale teraz chciałam poczytać coś innego. Miałam zamiar jeszcze raz, od początku do końca, przeczytać całą sagę Harry'ego Potter'a.  Chciałam to zrobić przed przetłumaczeniem ósmej części. Czyli miałabym na to miesiąc, a przez nawał prac domowych i innych rzeczy związanych ze szkołą na pewno nie uda mi się zdążyć...

Może jak spróbuję to uda mi się połączyć obie te rzeczy??

Nie, nie warto ryzykować. Do końca września nie mogę dostać żadnej złej oceny, bo nie pojadę na koncert The Vamps, którego już od dawna nie mogę się doczekać. Nie dość, że to ma być pierwszy ich koncert, na który pójdę to jeszcze to będzie mój PIERWSZY koncert. Tak bardzo nie mogę się doczekać...

To chyba na tyle...

Jakby się komuś nudziło to zapraszam do mnie:

https://twitter.com/magicshino

https://www.instagram.com/magicshino.carly/

https://www.wattpad.com/user/magicshino


FAIRY TAIL
Moje ulubione anime! <3

piątek, 9 września 2016

Aplikacja na koszulkę

Zaprojektowałam aplikację na moja nową koszulkę. Połączyłam dwie rzeczy, które lubię.




Zastanawiam się czy zrobić sobie z tym koszulkę i pójść w niej na koncert The Vamps. Mam trzy tygodnie na podjęcie tej decyzji. Muszę jeszcze kupić farby do tkanin i zastanowić się czy koszulka ma być czarna, czy biała.

Chciałam jeszcze zrobić takie koszulki dla członków zespołu, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Czy oni w ogóle przyjęli by coś takiego??

czwartek, 8 września 2016

Pierwszy tydzień szkoły :)

Nie to jak szkoła :")
Rok szkolny dopiero co się zaczął, a mój szkicownik już zaczął się zapełniać. To przecież nie moja wina, że lepiej mi się rysuje na lekcjach.

A oto moje dotychczasowe dzieła wykonane w tym tygodniu:

Takie kotki, które również widnieją na moich przypinkach na piórniku.




Tan kto oglądał Kuroko no Basket mam nadzieję, że rozpoznaję Kise Ryot'e ;)



A tu byłam głodna i postanowiłam narysować ogryzek jabłka i nadgryzionego pączka. Zjadłabym pączka...




Nasz nowy katecheta stwierdził, że naszym pierwszy zadaniem na lekcji religii będzie narysowanie jego podobizny...


Bazgroły. Bazgroły. Kiedy już na prawdę mi się nudzi :)))


Kolejne bohomazy...


Na razie to jest mój ulubiony art. Uwielbiam rysować smoki, a z tego jestem jakoś szczególnie zadowolona.


To jest kot według mojej koleżanki. Przyjrzyjcie się. Plamka znajdująca się zaraz pod jego głową przypomina tost, prawda?? Czy tylko mi się z tym kojarzy??


Dziewczyna z Hogwartu, która jest Gryfonką, ale pewien przystojny i blondwłosy Ślizgon dał jej swój szalik...


A tutaj mamy niedorobiony Hogwart, błonia, jezioro, chatkę gajowego i Zakazany Las.



Mój szkicownik przed...



I mój szkicownik po...




Właśnie tak wyglądają moje lekcje. Wiem, że powinnam wziąć się do pracy, w końcu to pierwszy rok w liceum, ale jak rysuję to jakoś łatwiej mi się skupić.

poniedziałek, 5 września 2016

Not sun, not rain...

Ta pogoda jest beznadziejna. Ni to słońce. Ni to deszcz. Słońce i deszcz?? Raczej nie... Chociaż może...





A na dokładkę wstawiam zdjęcia zegara, który bardzo mi się spodobał :)






Na razie to na tyle, ale może jeszcze dzisiaj się tutaj pojawie ;)